niedziela, 15 czerwca 2008

W ROSJI TEŻ BUDUJĄ AUTOSTRADY


W Polsce i na Ukrainie przygotowania do Euro2012 nabierają tempa, a nasi wschodni sąsiedzie także nie próżnują. W czasie Transportowego Forum w Soczi, premier Władimir Putin przywiózł ze sobą prezent. Mianowicie poinformował, że podpisał federalny program o nazwie: Rozwój systemu transportowego Rosji na lata 2010-2015 ( федеральная целевая программа (ФЦП) "Развитие транспортной системы России на 2010-2015 годы ). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie planowany rozmach tych inwestycji. Rosjanie zamierzają wydać na ten cel, uwaga, 13 bilionów rubli. Suma przyprawiająca o zawrót głowy, ponieważ przeliczając to na złotówki i to w ogromnym zaokrągleniu otrzymujemy kwotę: 1,3 biliona złoty. Za te pieniądze planowane jest budowa lub rekonstrukcja:

- 17 tys. km dróg

- 100 pasów startowych

- 3 tys. km nowych linii kolejowych

- a moc morskich portów ma być dwukrotnie większa (teraz: 220 milionów ton)

Wszystkie projekty zgłoszone przez rosyjskie podmioty kosztowałyby 2,1 biliona złoty, co przerastało możliwości budżetu, dlatego postanowiono zrezygnować z najmniej realistycznych i kosztownych projektów, np. 15 kilometrowy tunel przez grzbiet Kaukazu, łączący Soczi z południowo-kaukaskimi republikami.


Najciekawsze jest jednak to, że po raz pierwszy w historii Rosja dopuszcza do inwestycji drogowych prywatny biznes.
Pojawią się płatne autostrady, zarządzane przez prywatne firmy na podstawie koncesji. Na dzień dzisiejszy trwają cztery konkursy na budowę i zarządzanie. Już wiadomo, że jest nimi zainteresowany także zagraniczny biznes. Pierwsze kwalifikacje do budowy magistrali Petersburgu przeszły cztery konsorcja z Rosji, Hiszpanii, Holandii i Austrii. Jest o co walczyć, bo wartość projektu to prawie 10 miliardów dolarów. Do innych projektów startują też firmy z Włoch i Francji.


W rosyjskim rządzie trwają prace nad opracowaniem zasad budowy i nadawania koncesji, a nowa poprawka ma zmniejszyć wydatki prywatnych inwestorów i zabezpieczyć ich zysk. Wciąż jednak pozostaje wiele niejasności co do przyszłych zasad podatkowych, dzierżawy ziemi pod budowę i warunków przyszłej współpracy. No cóż w biznesie trzeba się cieszyć tym co jest.

Szkoda tylko, że polskie firmy walczą o kontrakty w odległym Iraku, a koło nosa przechodzą nam tak wielkie inwestycje. Budować rosyjską infrastrukturę przyjeżdżają z drugiego końca Europy Hiszpanie i Francuzi, a my nie możemy wykorzystać bliskiego położenia i podobieństwa kulturowego.

Brak komentarzy: